niedziela, 25 kwietnia 2010

Syndrom KTLa

Właśnie skończyłem czytać kolejną książkę. Odkładając ją na półkę część świadomości głowiła się jak mądrze napisać o niej kilka słów, a pozostała część już szukała na półce kolejnej ofiary czytelniczego nałogu.
Z głębi wypłynął jednak lekki wyrzut sumienia "Chłopie, w tym roku, nie przeczytałeś jeszcze ŻADNEGO numeru Nowej Fantastyki!". No nie, faktycznie. Wziąłem do ręki numer kwietniowy, i znowu odbiłem się od paskudnej okładki oraz od wspomnień wydarzeń na forum NF.
Po prostu nie mogę. Tak jak czytać prozy KTLa nie mogę. Osobowość twórcy, zbyt mocno manifestowana i zbyt odległa od mojej wizji człowieka, którego warto słuchać, przesłania mi dzieło.
Wiem, że to źle. Wiem, że coś tracę. Jednak nie mogę. No po prostu nie mogę.

I tyle.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Synestezja


Nie kupiłem i już sie nie dowiem jak pachnie kolor fioletowy.
A poza tym dochodzę do ogólnego wniosku, że nie mam nic do powiedzenia.
Posted by Picasa

piątek, 2 kwietnia 2010

Złoty poranek


Są takie poranki (czasami i wieczory), własnie złote, choc niekoniecznie kolorem. Kiedy wychodząc z domu uderza mnie niezwykła ostrość widzenia, niezwykła przejrzystość i czystość. Kiedy wszystko wydaje się być (jest!) mocno, naprawdę, właściwie, na swoim miejscu, tak jak być powinno. Kiedy ptak odzywa się w odpowiednim momencie, wiatr powiewa właśnie w chwili, gdy skóra chce go poczuć. Prawie spóźniam sie wtedy do pracy, bo nie mogę nie stanąć i nie zapatrzeć się, chłonąc tę czystość. I jeszcze chwilę dłużej czuć, że możn być jej częścią. Ech... złudzenia złotego poranka.
Posted by Picasa