poniedziałek, 10 lutego 2014

Masz 15 zł? Dołącz do Planetary

Nie interesuje mnie dlaczego Manzoku upadło. Wzięło i upadło, jak wiele wydawnictw wcześniej i wiele później. Taki już los wydawców komiksów w Polsce. Zostawiło po sobie "Koziorożca", którego na szczęście kontynuuje już ktoś inny, zostawiło "Mroczne miasta", których żal, bo nikt ich nie kontynuuje. I w zasadzie tylko te dwie serie mnie z oferty Manzoku interesowały. Nawet chyba nie za bardzo wiedziałem, co jeszcze wydali.
Cóż, byłem ślepy.


To mógłby być wpis ocierający się ekshibicjonistyczną psychoanalizę, ale nie będzie. Jeszcze nie (może przy Rorku?) Dość wspomnieć, że lubię opowieści, gdzie pod podszewką świata jaki znamy, czai się inny, ukryty, do którego dostęp mają nieliczni, a pozostałym ujawnia się on tylko w migawkach uchwyconych kątem oka.

Tak, czytałem dużo Dicka i Lovecrafta za młodych lat.
I nigdy nie spodziewałbym się, że znajdę to co lubię w superbohaterskim komiksie amerykańskim. Na dodatek w miksie z twardym SF. Czego chcieć więcej?
To własnie zapewniła mi lektura dwóch zeszytów serii "Planteary". Lektura, która kosztowała mnie niecałe 15 zł. No bo Manzoku upadło, a hurtownie wyprzedają towar. 

W skrócie: świat nasz jest jednym z wielu światów. Z tych pozostałych czasami coś się do nas przedostaje. Ktoś musi się tym zajmować, tropić potwory, rozwiązywać zagadki. W tym przypadku jest to grupa archeologów. Niezwykłych, jak na komiks superbohaterski przystało. Mają tajemniczego szefa, nieograniczone fundusze i kochają swoją robotę. I są zdrowo pokręceni.
Planetary to zawsze trójka bohaterów. Kiedy jeden z nich ginie, werbują kolejnego. Tak zaczyna się pierwszy zeszyt "Dookoła świata i inne opowiadania". Jakita Wagner, kobieta ze stali (?) odszukuje na pustyni Elijaha Snowa, zimnego (dosłownie) drania urodzonego na początku stulecia. Zabiera go do kwatery Planetary, gdzie przedstawia trzeciego członka drużyny - Drummera, człowieka gadającego z maszynami. 
I rzucają się w wir niezwiązanych ze sobą przygód.

Zostawmy ich tu na chwilę, by wspomnieć znowu o Manzoku , które upadło. Wydali dwa tomy, z których każdy zawiera po 3 oryginalne zeszyty. Moim skromnym zdaniem tu leży chyba przyczyna niepowodzenia tej serii na naszym rynku. Pierwszy tom sprawia wrażenie oderwanych, nie zmierzających w żadnym konkretnym kierunku opowieści. Dopiero drugi tom zbiera wątki razem i odsłania całą "wartość dodaną" tej serii - przemyślaną koncepcję wieloświata, dająca właściwie nieograniczone możliwości twórcom.*
Wydaje mi się, ze lepszym rozwiązaniem byłoby wydanie tego jako całość. Wyobrażam sobie, iż niektórzy czytelnicy mogli zrazić się do serii i nie sięgnąć po drugi tom. Błąd. Tym bardziej, ze cena dwóch tomów wcale nie była niska.

Wracamy do komiksu. W drugim tomie seria nabiera rumieńców. Objawia się tam światotwórczy zamysł twórców, rysownik tworzy niesamowite wnętrza międzywymiarowego statku, a sam komiks przedzielany jest pisano-ilustrowanymi wstawkami przybliżającymi wydarzenia z przeszłości. Wszystko się pięknie splata i sprawia, że chciałoby się więcej.
Chciało mi się do tego stopnia, że na tablecie już wylądował (legalnie!) 7 zeszyt.

Szkoda, że pewnie tego na papierze i po polsku nie uświadczymy. Ale jeśli chcesz przeżyć dobrą komiksowa przygodę i masz te 15 złotych, to zapraszam do lektury.

Komiksy w zabójczej cenie nabyłem w Księgarni MadBooks.



* - z czym można zapoznać się, też za niewielką kwotę w serii Authority, o której napiszę. Póxniej.

2 komentarze:

Emilia Baczyńska pisze...

Draken, przecież na stronie Waneko nie ma słowa o zamknięciu wydawnictwa. Ba, nawet nie mają w spisie tego tytułu. Czy ja coś nie doczytałam, czy ty coś pomyliłeś?
Z czeluści internetu wygrzebałam, że Manzoku wydawało komiks, o którym piszesz. Chmm...Waneko ma się chyba dobrze całkiem :) przy okazji aż zajrzałam do nich i odkryłam, że Hiroszimę mają na wyprzedaży po 5 zł! Wprawdzie nie ma wszystkich tomów, ale i tak biorę ;P
pozdrawiam

Bartosz Czarnecki pisze...

O matko. Ale zaćma!
Już poprawiam...