Ustawiłem sobie niedawno w WMP albumy datami. Rok 1991. Wspaniały rok w muzyce. Czarny album Metalliki, "Out of Time" R.E.M. "Innuendo" Queen, "Blood, Sugar, Sex, Magic" Red Hotów, "Ten" Pearl Jam, "Nevermind" Nirvany, "We Can't Dance" Genesis, "Legenda" Armii, "Spalam się" Kazika...
I nagle zapukała mi do głowy nieprzyjemna myśl: w przyszłym roku (już niedługo!) stuknie im 20 lat. DWADZIEŚCIA LAT! A ja pamiętam jak one wychodziły. Kupowane ze stolików z pirackimi kasetami (innych przecież nie było właściwie), oglądane w teledyskach na kablówkowym MTV na czarno-białym telewizorze.
I zaraz po tym zapukała myśl druga. W latach 89-91 zapoznawałem się intensywnie z dokonaniami Pink Floyd. Słuchałem zaledwie 10 letniego The Wall, 13 letniego Animals, 15 letniego Wish You Were Here, 17 letniego Dark Side of the Moon. A one, pomimo fascynacji, wydawały się pochodzić z kosmicznie odległych czasów.
Kurde, jak w tytule.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 października 2010
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
emailem z ... jamendo
Nie będę się rozpisywać. Posłuchajcie jakie albumy nagrywa się poza muzycznymi koncernami, bez kompromisów i lizania dupy. A na dodatek można go mieć za darmo.
Jamendo odkryte dzięki Harkonnenowi
środa, 15 lipca 2009
Nie z lasu, z koncertu
Nareszcie co pozytywnego. Koncert Indios Bravos na dniach Bytowa.
Byliśmy z małżonką, z początku mało ludzi przyszło i chyba dobrze się stało. Był luz pod sceną, a ci którzy przyszli - wiedzieli na co przyszli.
Później robiło się coraz gorzej, dochodziło coraz więcej ludzi, których celem była gwiazda wieczoru - Stachurski. Ponieważ, przez jakieś durne konkursy na scenie koncert IB zaczął się z opóźnieniem 30 minutowym, a (na szczęście) zespół nie skrócił występu, przybyli na Stachurskiego ludkowie zaczęli się niecierpliwyć. Nieprzyjemne komentarze pod adresem tych, co się dobrze bawili, okrzyki wypierdalać! w kierunku sceny, gromkie NIEEE kiedy prowadząc zapytał, czy IB mają wrócić na bis. Na szczęście i tak wrócili.
A sam koncert?
Bardzo pozytywny. Na początek materiał z nowej płyty, nieznany mi do tej pory, więc bardziej słuchałem niż się bawiłem. Później były znane kawałki, więc gardło trochę dostało w kość (no i wkurzałem miłośników Stachurskiego). Do Gutka oczywiście z wokalem nie ma co startować, moim zdaniem - obecnie najlepszy polski męski wokal na rockowej i okolicznej scenie. Same czyste nuty, coś pięknego.
Bardzo pozytywna energia. Polecam, sprawdzcie na stronie, bo trochę koncertują.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
