niedziela, 18 listopada 2012
Odkurzanie
Jak byłem mały, to chciałem pomagać przy sprzątaniu w domu, a szczególnie odkurzać. I zwykle już-już miałem to robić, ale tata najpierw pokazywał mi jak się odkurza. "Raz przy razie, raz przy razie" mówił i pokazywał jak należy równo i systematycznie to robić. I zwykle odkurzył przy tym pokazywaniu cały dywan.
A przypomniało mi się to, gdy odkurzałem dywan i wreszcie znalazłem nazwę dla swojego stylu: "na rozgwiazdę". Stoję na środku dywanu i przesuwam szczotkę ku jego obwodowi, co rusz w innym kierunku. Potem odkurzam miejsce gdzie stałem.
Chyba trzeba jednak dzieciom nie tylko tłumaczyć, pokazywać, ale i dać coś zrobić...
środa, 25 lipca 2012
Produkt plejsment
wtorek, 1 maja 2012
Komiks jak ze snu
niedziela, 22 stycznia 2012
Puszczam wodze fantazji - internet
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Książki do końca 2011
Od października do końca roku kupiłem, dostałem etc.
Teranezja Egan Greg
Lodowy smok Martin George R. R.
Taniec ze smokami Martin George R. R.
Dusza do wynajęcia Antologia
K jak kosmos Bradbury Ray
Podróż na księżyc Antologia
Wędrowiec Leiber Fritz
Wesele stu tysięcy barbarzyńców do Tojal Altino
Requiem dla lalek Zbierzchowski Cezary
Most nad Otchłanią Lewandowski Konrad T.
Wir Watts Peter
Nocna zmiana King Stephen
Król Bólu Dukaj Jacek
Związek żydowskich policjantów Chabon Michael
Głos Lema Antologia
Teoria diabła i inne spekulacje Cyran Janusz
Tak jest dobrze Twardoch Szczepan
czwartek, 15 grudnia 2011
Kryzys
Zastanawiam się (starając się odnajdywać okruchy dobrego w złym), czy ten kryzys nie przywoła choć na chwilę owych mitycznych lepszych czasów, co to już były i miały nie wrócić.
Pamiętam jak za schyłkowej komuny polowało się na książki. Każda niemalże była wydarzeniem. Czy nie raz w dyskusjach nie przywoływaliśmy tych emocji, które towarzyszyły nam w polowaniach na nowe tytuły? Czy nie tęskniliśmy za czasami sprzed zalewu setek tytułów w kolorowych okładkach?
Mam wrażenie, że koło czasu się obraca i w pewnym stopniu czeka nas powtórka.
Znowu będziemy polować na tytuły. Wydawnictwa obcinają listy zapowiedzi. Z tego co zostaje, mało co wzbudza zainteresowanie. No chyba, że jest się fanem paranormali.
Może wzrosnąć rola Nowej Fantastyki w przybliżaniu rzeczy wartościowych. Szkoda, że F&SF zaliczył takiego doła. Mógł stać się najważniejszym graczem na fantastycznym rynku.
A to, czego jestem pewien, to nadrobienie czytelniczych zaległości. Skoro nie widać perspektyw na dostęp do rzeczy nowych.
wtorek, 15 listopada 2011
Książki VII i VIII i dalej... 2011
Oj zaszalałem wakacyjnie. Budżet cierpi, półki cierpią i ja cierpię jak widzę jak one cierpią.
Pierwsze szaleństwo: antykwaryczne. Bo czyż można się oprzeć pokusie książek za 1 lub 2 złote? Później wyłowiłem coś z hipermarketowego kosza
nieciekawość
Wiruje mi ostatnio po głowie w kółko jedno pytanie: czy nie posiadanie ciekawej historii do opowiedzenia czyni człowieka gorszym? Wyobraź sobie, że nie przytrafia ci się nic ciekawego. Spotykasz znajomych i po prostu nie masz o czym opowiadać. Nie następuje wymiana doświadczeń, żadne informacje od ciebie nie ubogacają twoich rozmówców. Nic się nie dzieje. Nuda.
Na ile takie nie-natrafianie na ciekawe momenty w życiu jest splotem przypadków, a na ile (nieświadomym) wybieraniem takiej, a nie innej drogi przez życie?
W maju wybieram się do Kaliforni.
poniedziałek, 26 września 2011
Świadoma niepamięć
To wydało mi się dziwne na pierwszy rzut oka: ucieszyłem się, gdy przypomniałem sobie niedawno o KTLu. Właściwie to on sam o sobie przypomniał na twarzksiążce. Ale to nie o nim ma być wpis. Rzeczony autor służy tu tylko za przykład.
Więc ucieszyłem się, gdy sobie o nim przypomniałem, bo jednocześnie dotarło do mnie, że udało mi się na długo o nim zapomnieć. Gdy zacząłem myśleć o tym, zaraz na wierzch wyleźli inni zapomniani: osakana, Jarek Kaczyński oraz wydarzenia jak katastrofa smoleńska czy zakończony totalną klapą występ na dniach kultury angielskiej w liceum.
Wszystkie te traumy udaje mi się zapominać, co mnie cieszy. Cieszy mnie też to, że nie jest to zapomnienie totalne. Gdyby takie było, nie miałbym z tego zapomnienia żadnej radości.
To mój pierwszy post z htc
czwartek, 25 sierpnia 2011
Charles Stross "Szklany dom"
Stross w nakreśloną wcześniej wizję rozwoju (?) ludzkości wpisuje tutaj konkretną intrygę. Tylko, że ona wcale nie zachwyca.
czwartek, 11 sierpnia 2011
Nie mogę się zdecydować
Plączę się w zeznaniach i nie mogę z tym dojść do ładu. Dopiero co napisałem, jak to nie trafia do mnie proza Harrisona (ale nie Harrego, ten swego czasu, jakieś 20 lat temu, trafiał całkiem nieźle). A zaraz potem sięgam po Dicka i pochłaniam "Trzy stygmaty Palmera Eldritcha" z nie mniejszymi wypiekami na twarzy niż (też) 20 lat temu.
czwartek, 4 sierpnia 2011
Jednak nie dla mnie
niedziela, 10 lipca 2011
Zapomniana funkcja
Nasz operator, pomimo szerokiej współpracy z Lasami Państwowymi traktuje nas jednak jak każda inną firmę i nie przygotowuje specjalnej oferty modeli telefonów. Sytuacja robi sie dziwna i nieciekawa, gdyż oferowane aparaty po prostu nie mają zasięgu w lesie.
Dusza, czyli nie ja
Określam siebie jako człowieka wierzącego, ale z problemami z wiarą. Wierzę więc w duszę nieśmiertelną oraz w to, że coś nas czeka po śmierci. Pomimo tego, do tej pory moim największym lękiem była nicość. Tak, wiem, że inne religie wręcz do tej nicości, niebytu, nirwany dążą. Mnie to przeraża. I nawet logiczne rozumowanie, że skoro mnie nie będzie, to nie będzie i nie będę o tym wiedział, więc nie ma problemu, nie ma czego się bać - jakoś mnie nie przekonywały. Może to sprawiło zbyt wczesne oglądanie Odysei 2001 i wyłączania HALa? To świadome gaśnięcie świadomości. Zdawanie sobie sprawy z odchodzenia w nicość. Ten paroksyzm strachu będący zwieńczeniem całego życia.
niedziela, 3 lipca 2011
Książki VI 2011
niedziela, 26 czerwca 2011
Książki V 2011
Słowo na niedzielę.
Tak naprawdę era informacji nie polega, jak sądzę, na naszym powszechnym do informacji dostępie, to za mało. Sednem jest nasza powszechna dostępność do stawania się źródłem informacji, ale przede wszystkim nasza potrzeba, by się takim źródłem stawać, czy ktoś z niej korzysta, czy nie. Informuję, więc jestem.
piątek, 27 maja 2011
Na tropach "małego realizmu"
czwartek, 26 maja 2011
Przyspieszando, ale na jak długo?
Pamiętam, nie z odległego dzieciństwa, a z nie tak znowu odległej młodości, jak dyżury takie pełnił mój świeżo po studiach będący brat.
Siedzieliśmy wtedy w jego nowo oddanym mieszkaniu, w którego kuchni stała westfalka. Szeroko otwarte okno pozwalało słyszeć radiotelefon, zainstalowany w służbowej Ładzie Nivie (ach, co to było za auto!). Telewizor kolorowy Rubin był całkiem ściszony, bo raz, że trzeba było tego radiotelefonu nasłuchiwać, a dwa, że w czasie Robin Hooda i tak akurat Ruski z bazy w Debrznie zaczynali gawędzić przez radio, i Rubin (to chyba nie dziwne, nie?) wolał nadawać nam ich gadanie niż pokrytą polskim lektorem mowę Szekspira.

